środa, 30 września 2015

Tłumacze w filmie

Dzisiaj kolejna okazja do świętowania powiązana z językami obcymi, bowiem obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tłumacza. Dlaczego właśnie dzisiaj? Ano dlatego, że 30 września Kościół wspomina postać św. Hieronima, pierwszego tłumacza Biblii, który jest patronem tłumaczy. To doskonała okazja do świętowania, wszak wykonywanie tego zawodu to powód do dumy. Zwłaszcza, że w dobie globalizacji profesja tłumacza zyskuje na popularności i znaczeniu. Jestem zaszczycona, że przynależę do zacnego grona tłumaczy.



Patron Tłumaczy przy pracy



Zamiast opisywać ze szczegółami życiorys św. Hieronima i zarys historii zawodu tłumacza, zdecydowałam poruszyć dzisiaj nieco inny aspekt, mianowicie: w jaki sposób postrzegany jest ten zawód? Jak jest przedstawiany w obecnym świecie, np. w mediach i filmie?

Choć zawód ten jest stary, jak świat (dosłownie!), to wielu ludzi wciąż nie za bardzo wie, na czym tak naprawdę polega praca tłumaczy... 
Zastanawiam się, czy bylibyście w stanie wymienić chociaż kilka filmów, których bohaterowie byli tłumaczami? Przypuszczam, że moglibyście mieć z tym nie lada problem, ponieważ zawód ten jest wciąż bardzo niedoceniany w obecnych czasach. Mnie jednak udało się odnaleźć kilka filmowych perełek, których bohaterowie wykonują ten zacny zawód. Specjalnie dla Was stworzyłam listę pięciu filmów, którą przedstawiam poniżej. Zaczynamy!



5. "Między słowami" (2003)

Tytuł tego filmu może być interpretowany dwojako:

a) z powodu bariery językowej, która sprawiła, że główni bohaterowie (Amerykanie) czują się wykluczeni i odizolowani w obcym kraju (Japonia); brak umiejętności językowych dosłownie przekłada się na uczucie zagubienia w ogromnej metropolii stolicy Japonii...



b) tłumaczka ustna tłumaczy oryginalną, przydługą wypowiedź japońskiego reżysera reklamy w sposób nad  wyraz lakoniczny, wprawiając w zdumienie amerykańskiego aktora (w tej roli Bill Murray),  który pyta "Czy to wszystko, co on powiedział?". Tłumaczka nie przekazała w pełni sensu oryginalnej wypowiedzi, ponieważ zawierała mało taktowne epitety pod adresem aktora. W konsekwencji prowadzi to do zupełnego braku porozumienia między Japończykiem i Amerykaninem. I właśnie dlatego tak ważną rolę odrywają tłumacze, pracujący z reprezentantami różnych kultur... Link do tej sceny znajdziecie tutaj.



4. Romy Schneider: "Okruchy życia" (1970)


Jako że jestem wielką fanką Romy Schneider, po prostu nie mogłam się powstrzymać - musiałam ją wspomnieć! To właśnie jej kreacja w trylogii "Sissi" sprawiła, że zafascynowałam się zarówno aktorką, jak i postacią historyczną, cesarzową Elżbietą. Nie będzie w tym żadnej przesady, jeśli stwierdzę, że gdyby nie Romy Schneider, nikt już zapewne nie pamiętałby o cesarzowej Sisi, a ja nie założyłabym bloga, poświęconego tej postaci historycznej...

Wracając do tematu, w "Okruchach życia" Schneider wciela się postać tłumaczki, Helene, która pewnego ranka zasiada do maszyny do pisania i przystępuje do pracy. Tak kiedyś pracowali tłumacze – bez komputera i multimedialnych słowników...


Choć Helene jest skupiona na swojej pracy, to... emanuje erotyzmem, jest wręcz wcieleniem sex-appealu. Spostrzega to widz, ale też i jej filmowy partner, który próbuje ją odciągnąć od pracy swoimi zalotami, kiedy ta usiłuje przetłumaczyć powieść z niemieckiego na francuski. Słowem, z którym ma problem, to francuski odpowiednik niemieckiego czasownika verschönern (upiększać). Partner Helene jednak przychodzi jej z pomocą i sugeruje właściwy ekwiwalent (afabuler). Chyba każdy z tłumaczy zna ten moment - gdy się utknie przy jednym słowie i nie można sobie przypomnieć tego właściwego odpowiednika... 


Ta scena przeszła do historii francuskiego kina. Chociaż wątek tłumaczki, brawurowo zagranej przez Romy Schneider, jest raczej epizodyczny, to trzeba przyznać, że przykuwa uwagę widza. Zresztą jak każda rola tej znakomitej aktorki. 




                   



3. Olga Bołądź: "Czas Honoru" (2008-2013)


Celina Dłużniewska to czarująca dziewczyna i zdolna tłumaczka, walcząca w konspiracji w szeregach Armii Krajowej. Zna perfekcyjnie niemiecki i angielski, a języki te były kluczowe w tamtym czasie dla operacji wywiadowczych. Celinie udaje się nimi operować tak zręcznie, że bez trudu przychodzi jej udawanie prawdziwej Niemki, w co żaden z warszawskich hitlerowców nawet nie wątpi, zaś Amerykanie są pod wrażeniem jakości jej tłumaczeń. Tak naprawdę nie wiemy o niej zbyt dużo, poza tym, że przed wojną studiowała literaturę niemiecką w Berlinie. Po wojnie zatrudnia się jako tłumaczka w "Czytelniku" i dokonuje przekładu światowej sławy powieści na język polski. Jednak już wkrótce porzuca swoją posadę, gdyż jest świadoma faktu, że wydawnictwo działa na usługach reżimu komunistycznego. 



Jej najważniejszym zadaniem była jednak współpraca z wywiadem amerykańskim. Celina tłumaczyła na angielski zeznania hitlerowców w procesach norymberskich. Choć prawdopodobnie nie brała bezpośrednio udziału w tłumaczeniach symultanicznych w Norymberdze, to jej rola uświadamia nam rangę tego historycznego wydarzenia, które stało się kolebką tłumaczeń symultanicznych. Dobry tłumacz w czasie wojny jest na wagę złota. 

                        


2. Audrey Hepburn: "Szarada" (1963)

Audrey wciela się w rolę tłumaczki symultanicznej, pracującej dla ONZ. Czyha na nią nie lada niebezpieczeństwo - po tajemniczej śmierci jej męża otaczają ją przestępcy i tajni agenci... Słynna scena, w której tłumaczy konferencję, uświadamia nam, jak wyglądało wyposażenie typowej kabiny tłumaczeniowej w latach 60. ubiegłego wieku.



Chociaż wątek tłumaczenia jest raczej drugorzędny i przedstawia zachowanie tłumacza w równie zabawny, jak i wysoce nieprofesjonalny sposób (bohaterka przerywa nagle tłumaczenie prywatną rozmową, po czym... opuszcza kabinę w środku konferencji!), to… widz nie ma Audrey tego za złe - tak pięknej i utalentowanej aktorce można wybaczyć wszystko. Była z pewnością jedną z najładniejszych tłumaczek konferencyjnych, jakie kiedykolwiek widziałam ;)



1. Nicole Kidman: "Tłumaczka" (2005) 

W tym filmie to tłumaczka jest w centrum zainteresowania widza. Główna bohaterka, którą brawurowo zagrała charyzmatyczna Nicole Kidman, jest tłumaczką konferencyjną ONZ w Nowym Jorku (na tym podobieństwa z rolą Hepburn się kończą). Posługuje się też bardzo rzadkim językiem o tajemniczej nazwie ku. Przypadkowo podsłuchuje rozmowę dwóch delegatów, czym przysparza sobie poważnych kłopotów...

Obowiązkowy film dla wszystkich przyszłych tłumaczy, chociaż prawdopodobieństwo doświadczenia podobnych przygód, jak bohaterka Nicole Kidman, jest raczej bliskie zeru... Niemniej jednak, film ten zmusza do refleksji i uświadamia widza, jak bardzo ważna jest rola tłumacza i jakie mogą być konsekwencje jego zachowania. Uświadamiamy sobie, że każde słowo naprawdę ma znaczenie i może bardzo wiele zmienić. Precyzja i adekwatność są więc w cenie. Kidman doskonale zagrała swoją rolę, ukazując nam kulisy działania instytucji międzynarodowych, jak np. ONZ - m.in. napiętą atmosferę spotkań politycznych, w które zaangażowani są tłumacze.   




Wszystkie filmy, które wymieniłam powyżej, mogę Wam polecić z czystym sumieniem, a zwłaszcza tym, którzy chcieliby dowiedzieć się nieco więcej na temat pracy tłumaczy. Ta lista mogłaby być dłuższa, ale zawarłam w niej tylko te filmy, które sama obejrzałam. Jeśli chcecie zobaczyć pełny wykaz filmów, których bohaterowie są tłumaczami, zapraszam do odwiedzenia tej strony.

***


Wszystkim Tłumaczom życzę wszystkiego najlepszego z okazji naszego dzisiejszego święta! Niech św. Hieronim nad nami czuwa! :)


Mam ogromną nadzieję, że w przyszłości powstanie więcej filmów o tłumaczach, bo ten zawód to z pewnością na to zasługuje.


Czy sądzicie, że tłumacze są wystarczająco doceniani w obecnym świecie? A może znacie inne filmowe przykłady związane z tłumaczeniami?  Podzielcie się Waszymi opiniami w komentarzach! 


Źródła obrazków:
ciekawostkihistoryczne.pl; graffitiwithpunctuation.net;  tumblr.com; images1.villagevoice.com; s-media-cache-ak0.pinimg.com; vignette3.wikia.nocookie.net/czashonoru/; s.tvp.pl; static.guim.co.uk; www.cetra.com; dailyman40.com


6 komentarzy:

  1. A ja Tobie życzę Asiu Wszystkiego co Najlepsze z okazji Twojego święta ! :) Dziękuję za niezwykle ciekawy sposób przedstawienia zawodu tłumacza. Co jak co, ale niekiedy bez tłumacza bardzo trudno jest, jesteście na wagę złota ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Ogromnie miło to słyszeć :)

      Usuń
  2. Witaj!

    Bardzo bardzo ciekawy i fajny pomysł z tymi filmami o tłumaczach :)

    Z filmów wymienionych przez Ciebie oglądałam tylko "Między słowami" i sporadycznie "Czas honoru".

    Co do Twojego pytania, to niestety nie przypominam sobie żadnego starego filmu o tłumaczu, chyba że film "Komedia małżeńska" z 1993 roku jest już dosyć stary ;) Polecam, naprawdę przezabawna komedia i wyzwanie dla wszystkich zmęczonych życiem kur domowych. I chociaż nie jestem tłumaczem (szkoda), ani kurą domową (chyba), tak jak bohaterka filmu, to nieraz już mówiłam do męża, że kiedyś zrobię tak jak Marysia ... no, ale na mówieniu jak na razie się u mnie kończy ;)
    Pozdrowienia serdeczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie można dopaść ten film z Romy? Chętnie obejrzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam tylko "Czas honoru". Znam Niemkę, która była tłumaczką w czasie II wojny światowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! To na pewno bardzo ciekawe doświadczenie :) Może opowiesz nam coś więcej na ten temat? :)

      Usuń